„Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa."
Juliusz Słowacki

Jak ustawić poprzeczkę?

Sytuację pamiętam dokładnie. Okres wywiadówek w szkole i odbiór ocen za pierwszy semestr nauki. Korytarzem idą dobrze mi znane twarze, mama z dwójką dzieci. Zatrzymuję się i pytam o  oceny Agatki, którą uczyłam i dobrze znam. Oczekuję pochwał i uśmiechu na twarzy mamy dumnej z osiągnięć córki. Tymczasem widzę rozpacz i to autentyczną, bo Agatka ma jedną czwórkę zamiast piątki. Mama robi wyrzuty Agatce, ta się tłumaczy. Staram się ratować sytuację, chwalę Agatkę za pozostałe piątki, tłumaczę mamie jak solidnie trzeba pracować na piątkę z polskiego. Agatka patrzy mi w oczy z nadzieją, ale mimo moich wysiłków, mama nie może przełknąć tej jedynej czwórki. Agatka czuje się źle, ja jeszcze gorzej, bo nie udaje mi się jej pomóc. Mama jest nieugięta.

Więc może warto się zastanowić nad naszymi oczekiwaniami wobec dzieci. Czy nie jest zbyt ryzykowne stawianie poprzeczki za wysoko? Czy nasze dziecko musi być perfekt, czy trzeba mu wmawiać, że jest geniuszem i wszystko potrafi? A co będzie, jeśli w życiu dorosłym czemuś nie podoła, nie dostanie wymarzonej pracy, szef go nie pochwali. Jak sobie z tym poradzi? A jeśli zostanie szefem, czy nie będzie zbyt wymagający wobec swoich podwładnych? I na koniec zadajmy sobie pytanie: czy nie będzie lub ile będzie w tym naszej winy?

Jak więc zrównoważyć własną postawę wobec naszego dziecka, aby nie być ani za mało ani za dużo wymagającym? 

Najrozsądniej jest rozpoznać możliwości dziecka i stawiać mu wymagania na jego poziomie. Zamiast chwalić dziecko słowami: Jaki ty jesteś mądry, geniusz prawdziwy, chwalić jego pracę: np. To ćwiczenie było trudne, rozwiązałeś je dobrze, jestem z Ciebie dumna; twoje wypracowania są coraz dłuższe, to znaczy, że coraz więcej umiesz, warto chodzić do polskiej szkoły, prawda?

Bardzo często nasze dziecko chce być pochwalone, staje przed nami z zeszytem w ręku, nieukrywaną radością w oczach i czeka na pochwałę. Tymczasem zadanie, które wykonało pełne jest pomyłek. Co zrobić? Nie możemy powiedzieć, dobra robota, bo skłamiemy i nauczymy dziecko bylejakości. Nie możemy też całkowicie zganić, bo przecież praca została wykonana. Co więc zrobić?

 Najlepszym rozwiązaniem jest postarać się znaleźć w tym chaosie jedną rzecz dobrze zrobioną i za tę rzecz pochwalić. Może to być zdanie poprawnie zbudowane, wyraz prawidłowo napisany, ciekawie dobrane kolory w rysunku, itd.  Dziecko otrzymuje wówczas informację, że jednak coś potrafi zrobić dobrze, a skoro zrobiło dobrze jedną rzecz to może zrobić kolejną, i kolejną.

Ewa Krasoń

Polska Parafialna Szkoła im. Juliusza Słowackiego w Wheeling